Jak się szczepi na wszystko, to organizm w końcu nie wytworzy takiej ilości przeciwciał, żeby na wszystko być odpornym - mówi lek. med. Kazimiera Kucharska-Barczyk. Dlaczego i na co warto zaszczepić dziecko?
 
Kalina Stawiarz: Za chwilę wrzesień. Dzieci idą do przedszkola. Niektóre po raz pierwszy. Warto je wcześniej zaszczepić? Na co? 
Kazimiera Kucharska-Barczyk: - Szczepienia dzielą się na obowiązkowe i zalecane. Kalendarz szczepień obowiązkowych nie zmienia się szybko. O tym, czy w ogóle dziecko szczepić, decydują rodzice i lekarz.
To on, badając malucha, a czasami także korzystając z pomocy specjalistów, decyduje, czy szczepienie może być wykonane. Nie ma znaczenia, czy płacą za nie rodzice, czy NFZ. Taka rozmowa kwalifikacyjna i badanie lekarskie jest ważne tylko 24 godziny, bo stan dziecka w ciągu jednej doby może się zdecydowanie zmienić.

Kiedy więc decydować się na szczepienie?

Najlepiej właśnie wtedy, kiedy dziecko idzie do większego środowiska. Tam ryzyko ewentualnego zakażenia wzrasta. Wiemy o tym, że nie zawsze do żłobka czy przedszkola rodzice oddają swoje pociechy zupełnie zdrowe. Czasami nie mogą wziąć zwolnienia, innym razem nie mają opiekunki. Wtedy te kaszlące maluchy trafiają do placówek opiekuńczych, w których nie powinno ich być.

I zaczyna się fala zachorowań, którym nie zawsze można zapobiec.

To prawda. Mamy boją się infekcji rotawirusowych. Kupują szczepionki. Pierwszą podaje się ok. 6. tygodnia życia, a drugą do 6. miesiąca. Rodzice są przekonani, że całkowicie eliminują ryzyko. Niestety, nasze doświadczenia pokazują, że na oddział trafiają też dzieci po tych szczepieniach. Choroby być może przebiegają wtedy łagodniej, ale są. Całkowicie wyeliminować się ich nie da. Natomiast jeżeli jest jakaś szczepionka, którą z pełną odpowiedzialnością poleca się przed wejściem w grupę innych dzieci, to na pewno chodzi o szczepienie przeciw paciorkowcom zapalenia płuc.

Czyli słynne pneumokoki?

Tak dokładnie to streptococcus pneumoniae. Jeśli cykl szczepień zaczniemy w pierwszym roku życia, to wymagane jest trzykrotne podanie szczepionki. To dużo, biorąc pod uwagę, że w tym okresie niemowlę ma obowiązkowe szczepienia zgodne z kalendarzem szczepień. Jeśli zaczniemy w drugim roku, wystarczą dwa ukłucia. Dziecku, które idzie do przedszkola, czyli ma już trzy lata, wystarczy podać preparat raz. I często rodzice czekają do tego momentu, kiedy ten jeden raz wystarczy.

Tak samo jest ze szczepieniem przeciw meningokokom? One także mogą wywołać ciężkie powikłania: uszkodzenia słuchu, mózgu...

To też szczepionka zalecana. Szczepi się przede wszystkim dzieci w przedszkolach i szkole. I też nie jest niestety w grupie bezpłatnych. Poleca się je nastolatkom i osobom po 65. roku życia, bo wtedy te mikroby są najbardziej groźne. Oczywiście są też preparaty dla dzieci po 2. roku życia.

Warto już wtedy podać im preparat?

Ja bym tak wcześnie nie szczepiła. Wtedy nie ma wielkiego zagrożenia. Dzieci na ogół przebywają w środowisku domowym.

Coraz popularniejsze są szczepienia przeciw ospie wietrznej.

Rzeczywiście, to też szczepienia zalecane, za które rodzice płacą. Są bezpłatne tylko dla ograniczonej grupy maluchów, np. tych z niską wagą urodzeniową, uszkodzeniem centralnego układu nerwowego lub bardzo osłabioną odpornością. Zachorowalność na tę ospę jest bardzo duża. Według oceny epidemiologów lepiej, jak dzieci chorują wcześniej. Przez pewien czas bardzo popularne były nawet "party ospowe", na których mamy kontaktowały dzieci ze sobą, aby te zachorowały wcześniej.

Podoba się pani taki pomysł?

Trudno ocenić. Zdarzają się dzieci, które nawet po takim spotkaniu się nie zaraziły. I wtedy, kiedy mają już po 14-15 lat, rodzice decydują się je zaszczepić.

Dlaczego?

Zachorowanie w np. wieku 30 lat przebiega ciężko.

Lepiej w takim razie zaszczepić czy przechorować?

Po szczepieniu ma się odporność bierną. Lepiej jeśli dziecko samo ją wytworzy czynnie. Ta odporność po przechorowaniu wydaje się bardziej naturalna. Powikłania po ospie są. Bo to choroba wirusowa, ale u najmłodszych ciężkich przebiegów raczej nie ma. Chyba że są to dzieci np. ze schorzeniami hematologicznymi.
Natomiast to, co mnie bardziej dziwi, to ruchy antyszczepionkowe, które dążą do tego, aby dzieci wcale nie szczepić. Kalendarz szczepień na choroby zakaźne jest obowiązkowy i odstąpienie od niego nie jest dobrym pomysłem. To, że ogniska np. błonnicy są sporadyczne, to właśnie efekt szczepień.

Podobnie jest z kokluszem. Wielu rodziców nie wie, jak ciężko może on przebiegać. Dzieci praktycznie duszą się przy napadzie kaszlu aż do wystąpienia wymiotów. A my w szpitalu obserwujemy, że ten koklusz jest. Wykazują to badania serologiczne u dzieci, które przyjmujemy na oddział.

Szczepienia są skuteczne i wskazane. Po to się ustala kalendarz szczepień obowiązkowych na każdy rok przez inspektora sanitarnego, z odstępami pomiędzy jedną szczepionką a drugą, żeby wzmóc odporność u najmłodszych obywateli. Wtedy, kiedy dzieci spotkają się nawet z pneumokokami, wychodzą z tego obronną ręką. A pamiętajmy, że zapalenia opon mózgowych kończą się nawet śmiercią dzieci.

Czy, aby tę odporność nabyć przed przedszkolem, maluch musi być szczepiony już teraz?

Teraz najlepiej zaszczepić przeciw pneumokokom, bo okres jesienno-zimowy sprzyja tym zakażeniom.

Tak jak w przypadku grypy.

Tak, ale nie wiadomo, jaki wirus grypy w danym roku będzie atakował, a szczepionki produkuje się wcześniej. Koncerny opierają się jedynie na przewidywaniach. Czy mamy szczepić na grypę? Powiem tak: nie wiadomo, jaka ona będzie, czy będzie, a może jej nie będzie. Ale powtarzam, przeciw pneumokokom, tym bardziej jeśli to jest jedna dawka, to ja bym swoje dziecko zaszczepiła.

Proszę zawsze brać pod uwagę argumenty "za" i "przeciw". Ja patrzę na to trzeźwo. Jak się szczepi na wszystko, to organizm w końcu nie wytworzy takiej ilości przeciwciał, żeby na wszystko być odpornym. Jeśli co 6-8 tygodni maluch jest szczepiony według kalendarza podstawowego i jeszcze dochodzi szereg szczepień zalecanych, to ta odporność może nie być taka, jakbyśmy sobie życzyli. Nie możemy jednak sobie powiedzieć, że jak zaszczepiliśmy dziecko, to ono nie ma prawa zachorować. Ma prawo chorować. Przy masywnej infekcji być może przechoruje znacznie lżej

Czasem słyszy się, że szczepionki są np. źle przechowywane. Nic dziwnego, że rodzice się ich boją.

Dlatego najlepiej szczepić w punktach szczepień. Przy poradniach dziecięcych pracują atestowane, doświadczone pielęgniarki. Wtedy ryzyko powikłań jest najmniejsze.

 

Rozmawiała Kalina Stawiarz

* Lek. med. Kazimiera Kucharska-Barczyk - zastępca dyrektora ds. lecznictwa i ordynator Oddziału Pediatrii Ogólnej, Diabetologii, Endokrynologii, Hematoonkologii i Nefrologii Dziecięcej w zielonogórskim szpitalu

Cały tekst: http://zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,14451002,Przedszkole__Na_co_warto_szczepic_dziecko_.html?as=2#ixzz2cDf7tb1v

Kalendarze Trójdzielne Warszawa Kalendarze jednodzielne Warszawa