Za dwa lata muszę wyjechać do Big Sur. Za dwa lata mój syn osiągnie wiek przedszkolny, a tylko w Big Sur w Kalifornii jest przedszkole bez ocen. Zamiast rywalizacji uczy współpracy przy poszanowaniu niezależności i akceptacji każdego takim, jakim jest. W praktyce są zajęcia ze zwierzętami i w ogródku - pisze Małgorzata Goślińska
Jak to - przedszkole bez ocen? A w którym przedszkolu w warszawie oceniają? Rodzice są zdziwieni. A co jest dla nich najważniejsze, gdy zastanawiają się nad wyborem przedszkola (o ile wybór jest możliwy)? Oprócz kuchni (ma być domowa, zdrowa) i lokalizacji (blisko domu, w zacisznym miejscu), przede wszystkim zajęcia (angielski, rytmika, plastyka - im więcej, tym lepiej). Jakby dziecko nie mogło rozwijać talentów w domu.

Najchętniej w ogóle nie posyłałabym syna do przedszkola. Z obawy, że zniszczy w nim wewnętrzną motywację do nauki. Niestety, w domu nie zdobędzie umiejętności społecznych. Musi mieć kontakt ze środowiskiem rówieśniczym. Dlatego odległość od domu byłaby istotna, powinien spotykać na podwórzu kolegów z przedszkola. Jedzenie też jest ważne, nie wyobrażam sobie, żeby zmuszany był do parówek czy mleka. Nie wyobrażam sobie, żeby był zmuszany do czegokolwiek. Ostatecznie mogę mu dać bułkę do kieszeni. Poza tym, jak to się mówi, wystarczą kredki.

Rodzice zdziwieni, że w przedszkolu wystawiane są oceny, w wyborze przedszkola kierują się wynikami dzieci w konkursach. Rywalizacja nie musi wyjść za mury przedszkola. Wystarczy, że pani powiesi na tablicy najładniejsze rysunki. Bo nie chodzi o ograniczenie się do niedawania kar. W systemie bez ocen nie można również nagradzać. Nagrody szkodzą nie tylko dzieciom, których dzieła nie znajdą się na tablicy. Wyróżnieni zaczynają pracować dla pochwał.

Czy moje dziecko ma być jak Jennifer Aniston?

Z edukacji bez ocen słyną placówki waldorfskie. Na mapie Polski znajdują się w Olsztynie, Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Bielsku-Białej. Mam szczęście, bo mieszkam w tym ostatnim mieście. Bielski "Waldorf" w dodatku - tym samym może poszczycić się jeszcze Warszawa - prowadzi dzieci od przedszkola do gimnazjum. Pewna rzecz budzi jednak moje wątpliwości. Waldorfy chwalą się absolwentami i na liście chyba nieprzypadkowo figurują sami dziennikarze, politycy, sportowcy, artyści, w tym głównie aktorzy, a nawet modele, czyli celebryci. Czy moje dziecko ma być jak Jennifer Aniston czy Sandra Bullock? W waldorfskich przedszkolach odbywają się głównie zajęcia artystyczne, ale chodzi o rozwój twórczego myślenia i indywidualnych zdolności, a nie hodowanie artystów i równanie do kogoś innego. Jeszcze bardziej niepokoi wymienianie słynnych rodziców uczniów. Mam się czuć lepiej, że w tym samym systemie wychowali się potomkowie Paula Newmana, Ingmara Bergmana, Clinta Eastwooda czy Harrisona Forda? Bielski Waldorf ma nazwiska na swoją miarę, ale i tak nie znajduję wśród nich zwykłych ludzi, po prostu zadowolonych ze swojej pracy, choćby nauczycieli. Toż to czysty snobizm. A wydawałoby się, że ostatecznym celem edukacji bez ocen ma być połączenie pracy z pasją, tworu coraz bardziej obcego w powszechnym wyścigu szczurów.

Dlaczego przedszkola trzeba szukać aż za oceanem?

Nawiasem mówiąc, Forda nie było stać na waldorfską podstawówkę dla syna, odpracowywał czesne jako stolarz. W bielskim przedszkolu trzeba zapłacić prawie 500 zł za miesiąc, tyle samo kosztuje podstawówka i gimnazjum. W portalach waldorfskich placówek nie wspomina się, skąd właściwie wzięła się ta nazwa. Otóż od fabryki cygar w Stuttgarcie. Pierwsza szkoła przy Waldorf-Astoria powstała dla robotników, paradoksalnie. Dzisiaj Waldorf jest dla bogatszych i chcąc nie chcąc, daje im fałszywe poczucie bycia lepszymi. Dodam, że nie inaczej jest w Big Sur, przedszkolu o korzeniach hipisowskich, dalekich od wartości konsumpcyjnych (tu też obowiązuje czesne, i to bardzo wysokie).

Prywatna szkoła musi być płatna, ale dlaczego eksperymentów edukacyjnych nie mogą przeprowadzać szkoły publiczne? Dlaczego przedszkola bez ambicji, że każde dziecko musi być gwiazdą, trzeba szukać aż za oceanem? A może wystarczy przeprowadzić się na wieś?

 

Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,14532122,Wyscig_szczurow_zaczyna_sie_juz_w_przedszkolu.html#ixzz2dlFNfEZH

Kalendarze Trójdzielne Warszawa Kalendarze jednodzielne Warszawa